Twój największy przeciwnik

0

 

Miałem ostatnio załamkę. Sądzę, że każdy o tej porze roku ma takiego doła, którego ciężko zasypać. Jak tu nie zwariować, jeśli budzisz się o 8 rano i jest szaro, idziesz do szarej pracy, wracasz jest szaro, ale zaraz całkiem ciemno. Wyjechać gdzieś w kolorowe miejsce niestety nie mogę. Pochłania mnie pisanie licencjatu, pisze o blogoswerze i o Kominku (taki tam król blogerów).

Jestem w trakcie jego drugiej książki i już widzę, jaka mądrość z niej płynie. Otóż najważniejsza radą by odnosić sukcesy jest przełamanie się i działanie. To widzę teraz, jak skończę czytać to walnę recenzję, wydaje mi się, że warto o tym napisać.

Jak mam taki słabszy dzień puszczam sobie Łukasza i jego wykład motywacyjny, w którym opowiada jak poznał Lady Gagę. Lubię słuchać tego gościa, bo naprawdę płynie z niego pozytywna energię. Na końcu tego wykładu przychodzi pora na pytania z sali, jest pierwsze:

„-Co postrzegasz, jako największą przeszkodę w realizowaniu swoich marzeń”
– Nas samych”

4434811_przed-walka

Kolejny szary dzień.
Wchodzę do biedronki i zmierzam by kupić sobie jakiegoś drinka z energią, przechodząc obok stoiska z książkami wpada mi w oko zdjęcie Beaty Pawlikowskiej. Nigdy nie sięgam po te książki, bo zwykle to jakieś przepisy albo kurs tańca z Kasią Cichopek. No, ale skoro Pani Beata to biorę do ręki otwieram na byle, jakiej stronie, i co widzę?

„ Panicznie boi się krytyki, odrzucenia i przejawów braku akceptacji jego osoby. Nie zauważa nawet, że jego największym krytykiem i wrogiem jest on sam. Wiem, bo kiedyś sama taka byłam.”

I wtedy właśnie zlepiły się w moim mózgu te szare komórki. Skojarzyłem te 3 wypowiedzi i zacząłem myśleć.
Jeśli jestem nieszczęśliwy, to tylko moja wina. Zacząłem zadawać sobie pytanie:, ·Co zrobiłem żeby nie znaleźć się w tej sytuacji?
No właśnie.
Dotarło do mnie, że jeśli wychodzisz na ring to z samym sobą. To ja jestem swoim przeciwnikiem.

Czas to zmienić.
Czas działać.
Czas na szczęście!

Share.

About Author