Po co komu to gimnazjum?

1

Afera się rozpętała, bo PiS chce zlikwidować gimnazjum. Nie jestem zwolennikiem tej partii, ale pomysł podoba mi się niezmiernie.

Jestem tym pokoleniem, które miało tę nieprzyjemność chodzić to gimnazjum. Pewnie, że mam wspomnienia i oczywiście, że są dobre, ale z każdego etapu edukacji mam wspomnienia, dobre i złe. Nie widzę jednak żadnego interesu, aby marnować trzy lata ucząc się tego, co z łatwością zrealizowałaby szkoła średnia i lekko wydłużona podstawówka.

Do gimnazjum trafiają ludzie w wieku „buntu”, myślą, że wiedzą wszystko i są już dorośli. Gdyby poszli od razu do szkoły zawodowej albo LO starsi naturalnie przyhamowaliby ich zapędy, co wszystkim wyszłoby na dobre.

A może, zamiast posyłać dzieci do gimbazy zastąpić to szkołą zawodową?

Trąbi się wszędzie, że brakuje specjalistów. Konkretnych ludzi z twardymi umiejętnościami, spawaczy, ślusarzy czy mechaników. Zawodówka trwa tyle, co gimnazjum, a przynajmniej każdy miałby zawód. Jak chcą, niech kształcą się dalej, robią matury i studia. Tym prostym zabiegiem zlikwidujemy brak specjalistów.

Oczywiście to tylko teoria. Moim zdaniem szkoły, jakiekolwiek nie powinny być przymusowe. Bo po co? Jak rodzice nie chcą, aby ich dziecko było uczone, niech nie idzie do szkoły, wolność. Szkoły stałby się państwowe, a ceny wyregulowałby wolny rynek. Nie chcesz chodzić na matmę do jakiegoś konkretnego nauczyciela? To idziesz do innego. A znowu wolny rynek zweryfikowałby, który wykładowca jest wart uwagi. Co jakiś czas egzamin państwowy i tyle.

Bang rozbiłem teorię PiS-ów Platform i innych zboczeństw.

Share.
  • Ordonówna

    Ach po co komu… A po co komu powrót do zamierzchłego systemu edukacji? Po co, przez wiele lat wypracowywane metody kształcenia gimnazjalnego i radzenia sobie z problemami, które dotykają ten przedział wiekowy? Wiesz, nie chodzi o reformę w nazewnictwie i podziale szkół. Potrzebna nam zmiana programowa. Korzystne byłoby wykopanie starej i zgorzkniałej kadry, która będąc na emeryturze dalej pracuje zabierając miejsca pracy młodym, zdolnym pełnym zapału ludziom. Jestem zdania, że przydały by się obowiązkowe kursy motywacyjne i doszkalające co 3 lata dla każdego nauczyciela. Popatrz też na inny aspekt tej zmiany, jakże „dobrej zmiany”. Masa ludzi straci etat, masa nie dostanie zatrudnienia i będzie gehenna na rynku pracy. Zapomniałabym o dzieciakach- będzie masakra w realizacji podstawy programowej zanim wszystko stanie się klarowne.