Koncert to przygoda

0

Pamiętam jak jechałem do Chorzowa na koncert Metallicy, mój ówcześnie ukochany zespół, obecnie pewnie jedna z wielu ulubionych kapel. Dodam, że miałem wtedy 16 lat. Od tej pamiętnej daty byłem na wielu koncertach, choć są lepsi w tym zakresie i to dużo. Kilka dni temu też pojechałem na koncert, Three Days Grace zagrało w stolicy, i co? I poczułem, że koncert nie jest w tym wszystkim numerem jeden.

Zacznijmy od tego, że 3DG to kapela, którą pokochałem za wokal Adama – ówczesnego wokalisty. Dziś Adama nie było. Był Matt brat basisty, który wokalnie może lizać buty swojemu poprzednikowi. Choć śpiewa, hmm ładnie.

Potwierdza się tylko stwierdzenie, że zespół robi wokalista. Zatem co ja tam robiłem? Przez lata jeżdżenia i oglądania muzyków zacząłem szanować tych, którzy są drugorzędni na scenie. Bardzo chciałem zobaczyć, jak chłopaki dają czadu. Ten wątek mogę zakończyć tym, że mimo iż zmienił się wokalista, muzycznie się wyżyłem.

Kolejna sprawa, jaka mnie nakłoniła, aby jechać na show Kanadyjczyków to ludzie. Moi ludzie! Z którymi świetnie jeździ się na koncerty. Żeby było bardziej atrakcyjnie, kupiliśmy bilety na samolot, za 19 PLN, żeby nie tłuc się parę godzin samochodem czy busem. Rzadko latam więc dodatkowy fun poza tym lepiej siedzieć na dupie 30 min niż 5 godzin z nogami pod brodą gdzie są smutniejsze widoki za oknem.

Po koncercie złapaliśmy taksówkę, odwoził nas gość, który jak się okazało, jest fanem Black Sabbath, czego chcieć więcej. Kazał dla kumpla puścić Paranoid z telefonu…

Kolejna przygoda nazywa się ICC. Jechaliśmy pociągiem, nie wiem ile miesięcy, ale zrobiliśmy największy błąd w naszym życiu. Nikt nie wziął picia…
A wiecie, że muzyki na koncercie w klubie nie konsumuje się na sucho. Zaczął nas łapać nie tyle kac ile zwyczajne zmęczenie i pragnienie, jakiego nie znał Staś ani Nel idąc po pustyni gdzieś w Afryce. Gdy dojechaliśmy ok. 6.30, uzupełniliśmy płyny i było już prawie dobrze.

W całym tym dniu najlepszy nie był koncert, cały dzień to przygoda, wyrwanie się z codzienności i zrobienie czegoś niestandardowego. Poznajesz ludzi, których już więcej nie spotkasz, ale jesteście w tym samym miejscu, o tej samej porze i w jednym celu.

Muzyka łączy ludzi. I niech łączy dalej.

Koncertowa ekipa

Koncertowa ekipa

Share.

About Author