50 twarzy Greya – moim okiem +18

0

Idąc do kina na ten film, miałem jedną myśl, „Jak mi nie stanie przez pierwsze 15 min to, to jest gówno”. Wydaje mi się to logiczne, bo przecież jeśli wydaje się na film 400 mln dolarów to jakieś wewnętrzne drgnięcie, powinno się pojawić. I co? I nic.

Soft porno o ostrym rżnięciu. Soft było a ostre rżnięcie to raczej karykatura powagi tego zboczenia. Nie wiem co w tym filmie takiego, że ludzie się tym podniecają. Zaśmiałem się dwa razy, nie podnieciło minie nic, byłem raczej znudzony.

Nie czytałem książki, ale zapewne zawiódłbym się dużo bardziej. W tym filmie chodzi o to, że mają się pojawić jakieś konkretne emocje, ma podniecać a kobieta, która to ogląda ma mieć kisiel w gaciach i chce być uległą, albo chociaż spróbować nią być. Tam nawet mocnej perwersji nie było masa zabawek, których główny bohater nie użył a najbardziej drastyczną sceną, było jak Christian walił ją pasem po dupie i nie ruchał.

Dakota Johanson grała główną bohaterkę, była sztywna jak atmosfera na cmentarzu. Christian grany przez Jamiego Dornana był spoko. Sceny seksu podobno trzeba było nagrywać dwa razy, bo Dakota zagrała jakby w prawdziwym życiu, też była dziewicą.

Gdybym ja miał zekranizować ten film, postawiłbym na jakość tego, co przykuwa uwagę, czyli wspomniane wcześniej rżnięcie. No sorry film dozwolony byłby od 18+ a nie od 16 roku życia, ale przynajmniej widz dostałby czego chce. Mamy tu miłosną historię z paskiem w ręku. Źle została pokazana dominacja. Jak ktoś chce zobaczyć co to jest naprawdę i jak przebiega takie coś to musi wejść na zwykłą porno stronę i sobie zobaczyć jak to wygląda. Jestem przekonany, że dla 90% podnieconych dziewczyn filmem, wyleciałoby z głowy bawienie się zabawkami w rodzaju pejczy, kajdanek i uprawianiu seksu na stole do aborcji.

Mocne 2 na 10. Jeden plus za garnitur głównego bohatera a drugi plus za równo ułożone ołówki w jego biurze.

Share.

About Author